suave que ahora vengo derecho... traigo la mano caliente aceron pa' sacarte por el pecho...
Link 06.05.2011 :: 11:54 Komentuj (0)
Trzy dni Festivalu Cubano w Łodzi minęło niezwykle szybko. Ani się obejrzeliśmy, a już było po największym kubańskim evencie w Polsce. Ponownie chciałbym podziękować ekipom Urban Dance Zone i Salsa-Bielsko za stworzenie i poprowadzenie tego festiwalowego cudeńka.

W ostatni wieczór Festivalu mogliśmy bawić się na koncerskie duńskiego Grupo Danson. Alexander Abreu już dawno opuścił zespół, tworząc na Kubie swoją perełkę - Havana d' Primera, nie znaczy to jednak, że zespół jest teraz gorszy. Główny wokal został przejęty (po Gilito Pinerze) przez Ernesto Manuitta, byłego piosenkarza Klimaxu i szwajcarskiego Picason. Ernesto posiada niezwykłą charyzmę i świetnie bawi się na scenie. Jako drugi wokal wystąpił Lesmer Solenzar (Klimax, NG La Banda, La Tremenda), który naprawdę dobrze zaśpiewał szlagier Mi Musica. Mogliśmy też usłyszeć nowe kawałki Danson m. in. otwierający koncert "Mezclando Culturas" (niedługo na playliście), czy "Que Buena Suerte". Danson zagrali lepiej niż się spodziewałem, z pełnym dźwiękiem mimo swojego niedużego składu.
Udało mi się również porozmawiać z Lesmerem, który okazał się równym gościem. Okazało się, że wydał płytę z własnym projektem - Lesmer y su Tumbao. Zapytany o przyszłe projekty z La Tremenda powiedział tylko, że dopiero wrócił i dopiero zamierza zrobić chłopakom niespodziankę.
Jeśli chodzi o Danson, to ponoć mają sporo nowego materiału i niedługo możemy spodziewać się drugiego już krążka. Lesmer powiedział również, że dawno tak dobrze się nie czuł... To pewnie zasługa polskiej widowni :-)
mi ritmo rock n' roll que se baila con chancletas...
Link 22.04.2011 :: 21:48 Komentuj (0)
Chciałbym od siebie osobiście, życzyć Wam wszystkim wesołych i gorących świąt. Kręćcie się, bujajcie, tańczcie, kiedy tylko możecie, śpiewajcie i cieszcie się każdym promykiem słońca! Spędzcie je, salsowo, reggaetonowo, czy mixem congi z rockiem :-D Nie zasiedzcie się tylko! Tego wam życzy HABANAUDIO!
A teraz wszyscy zakładają klapki i BAILEN (y canten)!!!!
yo veo a todo el mundo repartiendo, me parece que este mundo es al reves!
Link 21.04.2011 :: 23:21 Komentuj (0)

W obecnym okresie możemy podziwiać wysyp wydawniczy. Od około dwóch tygodni możemy cieszyć nasze uszy pierwszym albumem studyjnym nowej grupy Mayimbe pod dyrekcją Barbaro Floresa. Mayimbe stacjonuje w Peru, ale jest to grupa złożona przede wszystkim (jeśli nie całkowicie) z muzyków pochodzących z wyspy. Od dłuższego czasu było o tej grupie głośno dzięki ich krążkowi („Desde la Habana a Peru”) w wersji live. Niestety nie mógł on się pochwalić najlepszą jakością dźwięku. Krążek studyjny (o tej samej nazwie) wywołał u mnie bardzo pozytywne emocje. Brzmienie Mayimbe to mieszanka Los Van Van i Salsa Mayor. Charakteryzuje ich ciężki styl Van Van (sami zresztą również nazywają siebie „El Tren” – Pociąg), ale wokal to bardziej styl ekipy Maykela Blanco. Sam Barbaro Flores również jest pianistą. Utwór „Congo Lucumi” nieprzerwanie przywodzi mi na myśl „Soy Todo” Van Vanów. Większość utworów jest w tempie wolnym lub umiarkowanym, ale doskonale nadają się na parkiet.
Na pewno każdy maniak timby nie może się doczekać nadchodzącego wielkimi krokami nowego krążka supergrupy Havana d’ Primera. Pierwsza płyta zespołu – „Haciendo Historia”, stała się „must have’em” DJów i fanatyków kubańskiej muzyki tanecznej, dzięki rewelacyjnym tekstom, wyżyłowanej do perfekcji warstwie muzycznej i masteringowi, a przede wszystkim cudownemu głosowi założyciela i głównego wokalisty grupy – Alexandra Abreu. Przeważająca liczba DJów, recenzentów i specjalistów stawia ich na timbowym podium grup kubańskich. Klasy zespołowi dodają niesamowite, pełne energii występy na żywo i uderzająca wręcz charyzma Alexa. Mówi się, że ikona kubańskiej muzyki, Los Van Van daje z siebie 100%, gdy gra na Kubie. Havana d’ Primera daje z siebie 100% w każdym kraju, mieście, przy dużej i małej widowni, jeśli tylko ludzie chcą się bawić. Z przyszłego krążka mogliśmy już usłyszeć „El Palo Mas Duro”, „Al Final de la Vida”, „Carita de Pasaporte” i „No Me Importa”. Te dwa ostatnie grane już były w tylu wersjach, że mówi się, iż na krążku mogą brzmieć inaczej niż single wydane niedawno przez serwis CD Baby (swoją drogą w śmiesznej cenie…) – sytuacja podobna do tej z piosenkami z „Haciendo Historia”. Dla oczekujących jest jasne, że płyta będzie niesamowita, pytanie tylko, czy zrobi większe wrażenie, niż debiut.
Jest jeszcze „Acabaito de Nacer” („Nowonarodzony”) przebojowych Charanga Habanera, który ma się ukazać w kwietniu (no to wiele czasu nie mają :-P). Poznaliśmy już dwie piosenki z nowej płyty, „Como Yo” – reggae tonowy utwór z featuringiem El Michy oraz niedawno ujawnione „Preso de Amor”, moim zdaniem rewelacyjny i dający nadzieję na coś niezwykłego. Tytuł ponoć nawiązuje do odrodzonej Charangi, to starych dobrych czasów, stałego składu i stylu. David Calzado twierdzi, że hego zespół dawno nie był tak silny, jak teraz. I trzeba przyznać, że Charanga to ostatnio jeden z niewielu zespołów Kubańskich, które nie borykają się z często zmianą składu (o tym później ;-)
3ego maja ma mieć swoją premierę kolejny, piąty już krążek amerykańskiej grupy Tiempo Libre, noszący nazwę „My Secret Radio”. Mimo tytułu, płyta powinna być w większości po hiszpańsku. Wygląda na to, że zespół wraca do konceptu płyty z muzyką taneczną, a nie, jak to było z poprzednią „Bach In Havana”, płyty latinjazzowej. Podobno muzycy będą mieszać swoje gusta i inspiracje muzyczne z czasów życia na wyspie, gdy słuchali amerykańskich utworów, z dzisiejszą kubańską muzyką taneczną. Ja się nie mogę doczekać, uważam Tiempo Libre za jedną z najmocniej grających grup limbowych, mimo ich niewielkiego, bo liczącego tylko 7 osób składu. Była to również jedna z pierwszych grup kubańskich, których regularnie słuchałem ;-)
Jest tego trochę, pozostały jeszcze nowe albumy Pupy’ego, Azucar Negra, czy Combinacion de la Habana (no i wciąż czekam na „Desafiando” Bakuleye, który chyba już nigdy nie wyjdzie!). Jestem ciekaw najbliższych miesięcy!
limpia mi son...
Link 22.03.2011 :: 21:53 Komentuj (1)
Nowa playlista przed nowymi postami! ;-)
01. U4 La Quimica Explosiva - Conga a los Orishas
02. Havana d' Primera - No Me Importa (Pa' Mi Gente)
03. William "El Magnifico" - Cuchicuchi
04. Soneros All-Stars feat. Nene - Limpia Mi Son
05. D.D feat. Chacal, El Magnifico, Chocolate - La Larga y la Corta
06. David Ferrari feat. Francisco Bayon - Sola
07. Tomasito Cruz - Oggun
08. KTegoria 5 - Parteme en Dos
09. Adalberto Alvarez y su Son - La Falta de Ortografia
10. El Zorro feat. Angel Bonne - Mata la Rata
Wiosennego słuchania ^_^
tiene una vida en Europa y el corazón en Santiago...
Link 20.02.2011 :: 00:00 Komentuj (0)
W środę spróbowałem przepysznych naleśników w barze „Glumac” („Aktor”). Zeka powiedział mi, że naleśniki są duże, ale powiedział, że dam radę zjeść obydwa, jeden na słono a drugi na słodko. Przecież oni zawsze tak robią… No i dałem radę -_-‘ Naleśniki w Glumacu są ogromne i jestem w pewien chory sposób całkiem dumny z siebie, że udało mi się wepchnąć je obydwa :-D Zapraszam wszystkich, którzy odwiedzą Belgrad. Na 100% będziecie musieli poczekać, żeby usiąść, bo miejsce jest malusieńkie, ale warto!
Po morderczym biegu do autobusu (naleśniki mnie wiodły :-D), załatwiliśmy jeszcze parę spraw na mieście i znowu znaleźliśmy się w domu. Trzeba się było przespać po tak dobrym śniadaniu, by mieć siły na wieczór. A na ten planowaliśmy najpierw wypad do Havany, a potem trochę inne klimaty.
Zebraliśmy się w szkole H.B. by udać się do ich klubu. Tej nocy nie było zbyt wielu ludzi, ale impreza byle naprawdę dobra. Carlos jak zwykle puszczał dobrą muzę i miał sporo nowości. Powygłupialiśmy się trochę, porobiliśmy zdjęcia, potańczyliśmy i tak rozgrzani poszliśmy do klubu PLASTIC. Grają tam głównie czarną muzę, house, itd. Ludzi było mnóstwo, przy wejściu sprawdzano mnie a propos posiadania broni (WTF?! @_@). W klubie ciasno, jak cholera, ale muzyka była niezła, parkiet wydawał się ogromny (choć i tak ledwo można było znaleźć na nim jakiś wolny kawałek), a gdy weszliśmy, odbywał się hiphopowy koncert. Nie zrozumiałem za wiele, ale beat był dobry :-D
Do domu wróciliśmy późno (lub wcześniej, zależy, jak na to patrzeć), nażarłem się i poszedłem spać. Następnego dnia udałem się z Ducą na wyprawę po mieście, żeby co nieco zobaczyć. Od mojego przyjazdu zwiedziłem niewiele. Poszliśmy do świątyni Świętego Sawy, która, jak mało co w Belgradzie, zrobiła na mnie niezwykłe wrażenie. Jest… japierdziuogromna!!! @_@ Serio, tak wielkiego kościoła nigdy nie widziałem! Szkoda, że jest w trakcie kapitalnego remontu, bo nie można było za wiele w środku podziwiać, ale rozmiar robi wrażenie (if ya know what I mean ;-)). Kiedy odwiedzę Belgrad po raz kolejny, na pewno to będzie pierwsze miejsce, które odwiedzę (po klubie Havana oczywiście :-]).
Zjedliśmy na śniadanie burka (wbrew pozorom w Serbii nie jedzą małych dzieci i psów… taaaak, też słyszałem co innego i byłem zdziwiony ^_^), czyli placek z mięsem i serem białym lub innymi dodatkami. Pycha… Potem kawka i rakija miodowa, która jest naprawdę wyśmienita! Musicie spróbować takiej prawdziwej, może z jakiegoś zakonu.
Odwiedziliśmy znajomych i wróciliśmy do domu. Trochę odpoczywaliśmy, by w końcu wziąć się za przygotowywanie kolacji dla całej grupy. Oficjalnie wszystko zaczęło się kieliszeczkiem żołądkowej gorzkiej lub żubrówki (import z kraju :-P), a żarcia zrobiliśmy naprawdę sporo, tak, że cała szarańcza Havana Belgrado mogła się najeść. Tej nocy z lapcoka płynęły dźwięki serbskiej muzy lat 90tych! Cóż za przeboje :-P To był naprawdę dobry wieczór, nakręciliśmy trochę filmów nie nadających się do pokazania szerszej publiczności i oglądaliśmy głupie programy, których, żeby zrozumieć, nie trzeba być Serbem, czy serbskiego znać.
Przed 11:00 następnego dnia Nikola odebrał mnie z domu i zawiózł na lotnisko. Niedługo wyjeżdża do Londynu, by studiować dalej inżynierię dźwięku. Nie wiadomo, czy wróci na stałe do Belgradu… Zapewne czas pokaże, czy Havana Belgrado, po wyjeździe swojego męskiego lidera wróci kiedykolwiek do pierwszego składku. Ja im życzę jak najlepiej, każdemu z osobna i wszystkim razem. Niestety nie udało mi się spotkać Anji. Wciąż walczy z problemami zdrowotnymi po powrocie z wyspy jak wulkan gorącej. Wierzę jednak, że niedługo będziemy się mogli spotkać w pełnym składzie.
Jeśli macie szanse być w Belgradzie, odwiedźcie klub Havana podczas imprezy kubańskiej, zajrzyjcie do szkoły Havana Belgrado, idźcie na zajęcia, zjedzcie burka, naleśniki w „Glumacu” i po prostu się bawcie. Nie wiem, czy Belgrad wam się spodoba jako miasto. Wiem jednak, że jako miejsce na salsowej mapie świata jest cudowny, bo tworzą go ludzie tacy, jak Havana Belgrado – Nikola, Anja, Duca, Zeka, Ognjen, Żaklina, Suzana i Bojan…
agguanile mai mai... como arere... como arereyo!
Link 16.02.2011 :: 13:30 Komentuj (0)
Jest ciężko pisać codziennie, bo zazwyczaj wychodzimy na cały dzień i już nie opłaca się wracać. Poniedziałek, kiedy w końcu udało mi się wyjść z domu spotkałem się z Ognjenem, jego dziewczyną Sofią i Żakliną w centrum handlowym Usce (czyt. Uszće). Centrum, jak centrum, praktycznie nie różni się od tych we Wrocławiu. Pograliśmy trochę w piłkarzyki (Polska górą! :-P), wypiliśmy kawę, poobrażaliśmy nawzajem swoje kraje (było naprawdę oryginalnie :-D), a potem udałem się z Żakliną do centrum popatrzeć na zajęcia z reggaetonu i dancehallu. Dziewczyny, współpracuję z Havana Belgrado i naprawde dają radę.
W końcu przyszedł Nikola. tego dnia były zajęcia z afro - Eleggua. To niesamowite, jak wiele (jeśli nie wszystko) zależy tu od muzyki i jak trzeba poznać stronę teoretyczną zagadnienia tanecznego by w pełni zrozumieć ruch. Ja mógłbym tam tańczyć do rana, ale niestety Niko był po paru zajęciach i raczej nie miał na to sił :-)
Niedzielne popołudnie spędziłem z Zeką zwiedzając trochę miasta, kopiując materiały pomocnicze i grając w piłkarzyki (2:0 dla Polski ! :-D). Odwiedziliśmy centrum handlowe DeltaCity (tak wiem, jadę do innego kraju zwiedzać centra handlowe :-P Ale pogoda jest taka ponura i wieje -_-).

Potem wróciliśmy do domu, gdzie zażyłem trochę snu i załatwiłem sprawunki (brzmi serio :-D). W końcu pojechałem na zajęcia, gdzie czekało mnie Palo i Oggun. O ile podstawy Palo nie są aż tak trudne, to, wydawałoby się, że łątwy Oggun, naprawdę wymaga dużo pracy, aby opanować sam ruch ciała. Niestety instruktorzy H.B. byli po 3 wcześniejszych godzinach zajęć z kursantami. Duuużo pracy, żeby opanować materiał, ale ile radochy, kiedy w końcu wejdzie w mięśnie :-) Były też krótkie studia nad clave i bębnami. MMay become handful ;-)
Dzisiaj party w Havanie :-)
ahora puedo reafirmar lo que he soñado... haciendo el bien defender la humanidad...
Link 15.02.2011 :: 02:27 Komentuj (0)
Większość soboty minęła spokojnie. Wieczorem zabrano mnie na zajęcia Havana Belgrado. Instruktorzy są wyluzowani, jest naprawdę zabawnie (tylko przypuszczam, z serbskiego znam tylko przekleństwa :-P). Nawet jeśli któreś z magicznej ósemki krzyczy na kursantów, wydaje się, że oni rozumieją, że to sposób na ich motywację i że instruktorzy naprawdę chcą ich nauczyć.
Po zajęciach pojechaliśmy do miejscowości Zrenjanin. Jako że H.B. prowadzą tam zajęcia, mają również imprezy. W Zrenjaninie nie ma imprezy typowo salsowej. Jest to raczej mieszanki, salsy, reggaetonu, dancehallu i house'u. Gra Carlos, DJ z klubu Havana, więc muzyka jest dobra. Pojechaliśmy tam z zespołem tanecznym znajomych H.B. - dziewczyny tańczą dancehall, hip hop i reggaeton. Ich szow było naprawdę sexy i IMHO świetnie wykonane. Bawiliśmy się we wspólnym gronie do około 3ej. Droga do i ze Zrenjanina samochodem to kwestia godziny, a że zatrzymaliśmy się, by coś jeszcze zjeść, byłem w domu po 5ej. Niestety nie nagrałem występu i teraz żałuje... Głupi ja -_-'
W niedzielę obudziłem się dopiero po 2:00 popołudniu... O 5ej miałem uczestniczyć w lekcji rumby i afro, którą Nikola i spółka prowadzą dla swojej najstarszej grupy. U nas w Polsce niestety rzadko nadarza się okazja by potańczyć rumbę, a przecież, jak z salsą, bez treningu nie można się rozwijać. Było naprawdę fajnie i widać, że grupa zaawansowana zna się na rzeczy. Później była część afrokubańska. Braliśmy orishas - trochę Oya, Changó i Eleggua. Żałuję, że u nas ogół salseros nie jest zainteresowany takimi zajęciami. Na szczęście jest paru zapaleńców :-)
Potem ta sama grupa miała zajęcia salsowe, uczyli się choreografii (właściwie czterech na raz), footworku trwającego około 3 minut, zawierającego salsę, afro, rumbę, elementy hip hopu i house'u. Bardzo efektowne. Przy obiedzie Nikola i Żaklina opowiedzieli mi trochę o tutejszym środowisku salsowym, o ich początkach i o organizacji szkoły. WYgląda na to, że traktują instytucję jaką jest Havana dość luźno i w ich przypadku działa to naprawdę dobrze. W szkole jest około 250 osób, 9 grup, salsa, rueda, rumba, afro są ze sobą pomieszane. Wydaje mi się, że każda z grup prezentuje ty bardzo wysoki poziom, jak na dany staż. Jestem pod wrażeniem.
Poszliśmy wieczorem do BaoBao, innego klubu salsowego. Tutaj muzyka była mieszana, salsa americana, timba, son, kizomba i bachata. Udało mi się zatańczyć kilka kawałków, mimo że było bardzo ciasno (dużo osób na małej przestrzeni_ i cholernie gorąco (pociłem się stojąć @_@). Prowadzący miał głupi nawyk kończenia utworów po 4/5 piosenki, po porstu je ucinając. Nie podoba mi się to. >:-(
Zawitaliśmy jeszcze na chwilę do Havany, gdzie był wieczór R&B-HH, gdzie można było popatrzeć na bboyów tarzających się po podłodze. Nie widziałem, czegoś takiego w klubach we Wrocławiu (może dla tego, że rzadko chodzę na takie imprezy :-]), a ci tutaj są naprawdę dobrzy!
Dzisiaj zajęcia z AFRO!!! Lecim ;-)
a mi La Habana!
Link 12.02.2011 :: 16:02 Komentuj (4)
Przez następne dni będę się z Wami dzielił wiadomościami z mojej podróży do Belgradu (Serbia). Postanowiłem odwiedzić znajomych z grupy Havana Belgrado, mistrzów CUBAMEMUCHO Rueda de Casino i fanatyków kubańskiej muzy i tańców. Zapraszam do odwiedzania bloga jak najczęściej, notki będę starał się pisać codziennie (różnie to bywa, ale postaram się zmotywować :-P).
Powinienem przybliżyć sylwetkę serbskiej grupy, zanim napiszę więcej. Otóż składa się ona z 8 osób. Założycielami są Anja i Nikola (Niko). Pozostałe osoby to trzy panie: Dubravka (Duca), Żaklina (Żaka), Suzana (Suza), oraz trzej panowie: Slobodan (Zeka), Ognjen (Ogi) i Bojan (Boki). Są to młodzi ludzie zafascynowani kubańskimi rytmami, posiadający dużą wiedzę nie tylko na temat timby, ale również tańców afro i rumby. Moim skromnym zdaniem są "topem" wśród Europejczyków...
Wyjazd miał należeć do TIMBAILA, niestety koniec końców pojechałem sam (tutaj następują pozdrowienia dla Maciej i podziękowania za zaangażowanie się w sprawę! :-]) W Belgradzie wylądowałem o 13:00, gdzie zostałem odebrany przez Nikolę i Dubravkę. Jazda do miejsca, gdzie miałem się ulokować połączona była z szybkim zwiedzaniem :-) Jaki wniosek? W mieście mają mnóstwo placów @_@ Przyznam, że stolica Serbii zyskuje wieczorem, kiedy wszystko jest oświetlone i o wiele bardziej kolorowe.
Zaraz obok domu jest DUFF, fast-food z najlepszymi hamburgerowymi kanapkami, jakie kiedykolwiek jadłem. Szaleństwo! :-D Jest też dobre chińskie żarcie :-) Postaram się jednak jeść zdrowo :-P
Udało mi się podpatrzeć jedne z zajęć. Havana dysponuje własną salą i klubem w którym robią większość imprez (nazywa się oczywiście Havana). Oba oddalone są od siebie o około 300 metrów, do tego mieszczą się na najbardziej ruchliwym deptaku Belgradu, gdzie życie nocne kwitnie.
W sali, na najwyższej półce dumnie błyszczy puchar za zwycięstwo w Rueda Competition w Monachium. Jako, że jest aż ośmiu instruktorów, to zazwyczaj na jednej godzinie dostępna jest przynajmniej dwójka, często trójka. Ludzie z Havana Belgrado są młodzi i pełni energii, widać, że uwielbiają to co robią, dlatego podczas zajęć jest mnóstwo śmiechu, widać jednak, że nie brakuje im ani wiedzy, ani praktyki.
Szkoła ma aż 9 grup, od poziomu początkującego do zaawansowanego. Co ciekawe, grupy zaawansowane mają w większości naukę afro i rumby. HB jest jedną z największych szkół salsy kubanskiej w Belgradzie, widać to na każdym kroku, a sukces na CUBAMEMUCHO tylko wzmocnił jej pozycję. Pomimo tego każdy członek grupy jest niesamowicie skromny i z chęcią dzieli się swoją wiedzą. Zdobyli mnie swoją świeżością i trochę szalonym podejściem do tematu muzyki i tańca. Nie oszczędzają się, ale wiadomo, że chodzi o jedno. Miłość do tego, co się robi i bezgraniczną zabawę!
Po zajęciach spędziliśmy na sali jeszcze trochę czasu. Podczas rozmowy i małej prezentacji zauważyłem jaką wiedzą w zakresie afro i umiejętnościami dysponują członkowie Havany. Jest to wiedza przywiezion z Kuby od znanych i nieznanych instruktorów oraz specjalistów ISA. Potem był pokaz Palo bez koszulek... niestety było ciemne, więc drogie Panie proszę niespodziewać się filmów :-D Panowie popisali się siłą i determinacją ;-)
Sprawdziłem również imprezę w klubie HAVANA. Nikola ostrzegał mnie, że tego dnia będzie pewnie słabo... Jeśli tak wygląda w Belgradzie słabo, to chciałbym zobaczyć te dobre imprezy!!! Dawno się tak dobrze nie bawiłem, mimo że w klubie nie ma dużo miejsca, to tańczy się świetnie, DJ gra dobrą muzykę, od czasu do czasu miesza kubańskie rytmy z Housem, na szczęście nie ma tego dużo :-] Była timba, reggaeton a lo cubano, despelote i więcej. Co chwilę grupa angażowała do wspólnej zabawy cały klub. Ludzie uwielbiają tę magiczną ósemkę, ludzi potrafiących porwać do zabawy tłumy i zarazić swoją energię każdego, kto ich zobaczy.
Kobiety w Belgradzie są piękne (ekhem, to a propos doznań estetycznych oczywiście :-P), klimat super no i ta RAKIJA :-D Havana przyjęła mnie jak członka grupy i wierzę, że przez tydzień możemy "roznieść" to miasto! Nie mogę się doczekać ;-)
ya llegó lo que tu esperabas, se formó la salacion, lo que va a partir la habana!
Link 07.02.2011 :: 09:24 Komentuj (0)
Nastąpiło oficjalne otwarcie nowej strony FESTIVAL CUBANO! Profesjonalnie wyglądająca z podłączeniem do Facebooka, daje nam nowe informacje na temat samego wydarzenia, zaproszonych gości, itd.
Strona jest przepełniona informacjami, mimo tego czytelna, dodatkowo bardzo ładna i profesjonalnie zaprojektowana (oczywiście to kwestia gustu, ale uważam, że to duży krok od poprzedniego roku). Zapraszam gorąco do sprawdzenia całości i przeglądnięcia informacji zawarty na WWW.FESTIVALCUBANO.PL.
Z nową stroną i nowym logiem FC dzielnie kroczy ku stworzeniu mocnej marki w kubańsko-salsowym świecie :-)
Jeśli chodzi o samą zawartość merytoryczną strony, czyli informacje na temat, to ja na początku sprawdzam artystów i zespoły, które wystąpią/zagrają/nauczą na danym evencie. W tym roku mnie jest tzw. "artystów Cubamemucho", a więcej nowych i mniej znanych w Polsce twarzy.
Na razie widzimy trójkę instruktorów, których w naszym kraju jeszcze nie gościliśmy (albo ja tego nie pamiętam :-P), a mianowicie Sergio Larrinagę (specjalista od rumby z Włoch), Alievę Rodriguez i Armando Enriqueza. Mam nadzieję, że spodobają się oni polskiej (i nie tylko) widowni i będziemy mieli okazję ich częściej gościć.
Jak widać, Festival Cubano będzie trwał od 29ego kwietnia do 1ego maja. Będzie więc również czas dla tych, którzy zapragnęli mieć weekend majowy dla siebie, by spędzili go po swojemu, odpoczywając od szaleństw FC :-)
Im wcześniej wpłacicie, tym taniej i tym pewniejsze miejsce dla Was :-) Teraz czekamy na jakąś informację o koncertach!
PS. Na dole strony po prawej jest miejsce na wpisanie maila, a to po to, by otrzymywać najświeższe wieści n.t. festiwalu. Po co się męczyć i sprawdzać na stronie, skoro można być zawsze "zapdejtowanym"? DO IT!!!
y ahora sacale el brillo al piso Teresa porque al final la vida te la aplica!
Link 28.01.2011 :: 02:38 Komentuj (0)
Wieść głosi, że najnowszy album supergrupy kubańskiej Havana d' Primera ma zostać wydany już w marcu 2011. Tymczasem od dłuższego już czasu D' Primera gra na koncertach i w telewizji swoje nowe kawałki. Można wywnioskować, że na płycie znajdą się na pewno takie utwory jak ostatnie "Gente d' Primera", "Carita de Pasaporte" i "Al Final de la Vida", najprawdopodobniej również możemy się spodziewać na krążku "El Palo Mas Duro" oraz "La Figura", utwór będący coverem znanego tracku reggaetonowego Gente de Zona. Ja nie mogę się już doczekać... :-) A wy?
A oto większość z nowych utworów ;-)
"Al Final de la Vida"
"Carita de Pasaporte"
"La Figura"
"El Palo Mas Duro"


